©cpt.Roman Miciński
![]() |
| Żeglarz Portugalski - na plaży w Rio de Janeiro |
Obserwowane przeze mnie z pokładów jachtów,potem statków,na powierzchni morza Żeglarze Portugalskie, stanowiły dla mnie zagadkę i nęciły do zdobycia większej wiedzy,żeby nie powiedzieć - do bliższego, osobistego kontaktu..ups!;o)) Na powierzchni Oceanu ,dla zdesperowanego obserwatora, wiedzącego czego szuka i sprawnego oka -nawet niedorosłe,pozbawione charakterystycznego pneumatofora (pęcherza) kolonie, będące raptem garaletowatymi przecinkami załamującymi odbite światło słoneczne , mogą być widoczne.Szczególnie, że występują na wszystkich oceanach świata i na powierzchni większości mórz.W poszczególnych,różnych dla każdego z akwenów,okresach, ich skupiska mogą być naprawdę imponujące, mimo stanowienia źródła pożywienia całej palety morskich stworzeń od ryb i żółwi morskich zaczynając ,a na wielorybach kończąc. Dorosłe, wyrośnięte kolonie( pokazane na zdięciach dorosłe formy, to kolonia wspólnie żyjących kilkudziesięciu osobników, w wyspecjalizowanych na potrzeby komuny,formach), są dobrze widoczne, dzięki nierzadko naprawdę imponującym, wystawionym na podmuchy wiatru pęcherzom-żaglom, nadającym całej koloni rurkopława napęd. Charakterystyczne "bąble"(inna nazwa to Bąbelnica Bąbelcowa (Physalia physalis)-ileż mniej romantyczna do Żeglarza..), często, jak rodzynki w cieście, znaczyły zawsze bajeczna,różnokolorową krawędzią "żagla" ,granatową, aczkolwiek ,nigdy nie spokojną ,czy monotonną powierzchnię Oceanu.
![]() |
| Odmiana Żeglarza - z Morza Śródziemnego |
![]() |
| Żeglarz w zatoce Biscayne - MIAMI -Floryda. |
Jednym z pierwszych w karierze "starań"- dobrze zapamiętanych -przy chęci zaimponowania własnej żonie i pasażerom płynącym na tym samym statku ,było wyłowienie Atlantyckiego Żeglarza Portugalskiego, w trakcie alarmu szalupowego -gdzieś w okolicach Równika, w drodze do Brazylii. Manewrując szalupą obciążoną załogą i kilkoma pasażerami( wtedy jeszcze bardzo serio podchodziło się do alarmów - chętni pasażerowie ćwiczyli na wodzie ,razem z załogą statku) , zobaczyłem w pobliżu pięknego Żeglarza samotnie żeglującego w chabrowej toni otwartego Oceanu i nie zastanawiając się długo - w celach poznawczych i fotograficznych -złowiłem go w ochronny kask, zerwany szybko z głowy.
![]() |
| Aretuza na błękitnych wodach południowego Atlantyku. |
![]() |
| Wyrośnięta kolonia "złapana" w pułapkę trawy morskiej |
![]() |
| Wcale nie największa złapana kolonia Aretuzy |
Mając później wielokrotnie bezpośredni kontakt z parzydełkami w trakcie pływania i nurkowań w różnych rejonach świata,nigdy więcej,może też dzięki szczęściu i nabrania mniejszej, lub większej odporności-poza oszałamiającym ,przynajmniej na początku, bólem, nie doznawałem większych ,czy długotrwałych problemów ze zdrowiem.Nie byłem oczywiście osamotniony w tych niechcianych kontaktach z niewidocznymi w wodzie parzydełkami - na przykład w jednym z wenezuelskich kurortów, w trakcie jednego tylko sezonu, aż 56 turystów zgłaszało poważne dolegliwości i rozległe uszkodzenia skóry od parzydełek Żeglarza.
![]() |
| Żeglarz Portugalski na otwartych wodach Oceanu Atlantyckiego |
W czasie mojego ,zaledwie kilkudniowego pobytu, na zagubionej na bezbrzeżnym Pacyfiku, wyspie Nauru - ( leżącej ok. 30 mil na południe od Równika) miejscowy łowca albatrosów (Naurańczycy łowią je ...sportowo ..na wędkę;o)), poradził mi, że jedynym naprawdę skutecznym sposobem na neutralizacje i ulżenie w bólu, po kontakcie z toksyną parzydełek Aretuzy - ŻEGLARZA PORTUGALSKIEGO - jest użycie własnego moczu...
Pomimo wszystko - ten wspaniały, dostojny i piękny, STWÓR MORSKI,pozostaje moim , zawsze chetnie wypatrywanym i fotografowanym, w toni Oceanów, faworytem.
©cpt.Roman Miciński









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz