Parowcem,który jako pierwszy w histori przepłynal Atlantyk byl s/s SAVANNAH,który
opuścił miejskie nabrzeże na rzece Savannah 22 Maja 1819 roku i po pokonaniu
Atlantyku, bezpiecznie zawinął do doków Liverpoolu po 27 dniach podróży.Rocznica tego historycznego wypłynięcia – dzień 22
maja,jest w USA corocznie celebrowany z wielką pompą, jako Narodowy Dzień Morza.
Pomysł prawdziwego wizjonera,Williama
Scaborough'a (1776-1838) - syna bogatego plantatora z Południowej Karoliny,aby na
dopiero co zbudowanym I dostarczonym do Savannah w Georgii – statku ,o wyporności
raptem 350 ton I długości niespełna 30 mtr ,zamontować maszynę parową o niezbyt
imponującej mocy 90 KM..”…aby napędzić parą morski statek, nawigować na
Atlantyku I innych morzach świata…” zaraził kilku wspólników , wystarczajaco
wielu, żeby utworzyć nawet Kompanię Statków Parowych w Savannah.
Dwa prymitywne
koła łopatkowe po obu stronach kadłuba statku - przenosiły moc silnika
parowego, a tym samym energię wytworzoną w małym kotle parowym ,na napęd statku –uzupełniając maszty ,żagle I ich
olinowanie stanowiące jednak główny I niezawodny
“.. napęd” całego przedsięwzięcia.Idea przemieniła sie
w czyn, a pierwszy próbny rejs po rzece Savannah ,odbył się w obecności
zaproszonego na burtę Prezydenta Stanów Zjednoczonych, Jamesa Monroe, zaledwie
na 10 dni przed oficjalnym wypłynięciem.
Rzeka Savannah stała się więc świadkiem, nie tylko
pierwszych prób użycia pary do napędu statku zdolnego przebyć Ocean, ale też miejscem pierwszej prezydenckiej podróży na
statku napędzanym parą - na szczęście próby zakończonej sukcesem…Po
próbach,nie tyle morskich, co ..rzecznych.. obaj wizjonerzy – Prezydent Monroe
I William Scarborough, wrócili do
stojącej do dziś ,wsród drzew z romantycznie zwisającym “hiszpańskim
porostem”- rezydencji na ulicy West Broad, pod opiekuńcze skrzydła pani domu -Juliet
Scarborough- gdzie prezydent był uroczyście goszczony.
Wyprawa żaglowco-parowca ss.Savannah, pod dumnym
dowództwem kapitana Moses Rogersa,aczkolwiek dokonana głównie na żaglach, jako
bardziej niezawodnego niż IXX wieczna technika parowa środka napędu, po 27
dniach odcinka Savannah-Liverpool, została przedłużona do St.Petesburga,
twierdzy Kronsztad I Sztokholmu – wszędzie wzbudzajac zasłużoną sensację I
poruszenie.Statek,po udowodnieniu swoich morskich możliwości ,powrócił szczęsliwie do Savannah, gdzie już rodziły się nowe pomysły na wykorzystanie
napędu parowego, również do napędu okrętow wojennych.
FOTO no.1 – Fontanna, z modelem ss. Savannah, stająca
tuż przy brzegu rzeki Savannah, żegna wszystkie wypływające z portu statki,
wskazując swym dziobem kierunek na bezkresne oceany.. (zdięcie autora)
Póżną nocą , pod niebem rozświetlonym miliardami
gwiazd,22 maja,195 lat póżniej,żegnany ostatnim gwizdkiem łodzi pilotowej ,
monstrualnie wielki jak na szerokość,na szczęście , głębokiej w tym miejscu rzeki-kontenerowiec
pod dowództwem autora - opuścił port w Savannah (Garden City), aby powtórzyc trasę z pierwszej podróży ss.Savannah.
W pełni załadowany kontenerami, zapakowanymi zawartością przekraczającą najbardziej bujną wyobrażnię załadowcy,statek rozpoczął swą podróż z cichym pomrukiem swej
nowoczesnej siłowni o mocy..700 razy przekraczającej moc parowego silnika
ss.Savannah.Gdyby ,czysto teoretycznie przeliczyć moce na prędkość i efektywność realizacji
podróży obu statków - podróż kontenerowca na tej samej trasie do Liverpoolu
powinna trwac…około godziny, ale trzymając się ścisle rozkładu jazdy i..ekonomii w zużyciu paliwa - kontenerowiec bezpiecznie zacumował w dokach rzeki Marsey w
Liverpoolu 8 dni później.
Statek, nie
tylko płynąl śladem ss.Savannah, ale też “śladem” huraganu “Emma”, która
wzburzyła do granic silnego sztormu ciemne wody Północnego Atlantyku - na
szczęscie w bezpiecznej odległości przed dziobem, załadowanego kontenerami
frachtowca. Ale to już inna,bardziej współczesna część historii żeglugi na
północnym Atlantyku..
© cpt.Roman Miciński



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz