Czy pamiętacie film "AVIATOR" z Leonardo
DiCaprio w roli szalonego milionera Howarda Hughesa(1905-1976)??? Pamiętacie?...to
posłuchajcie :o)).
Może nie całej historii, tego jednego z nasłynniejszych (z różnych względów ) w XX w. człowieka - bo tej nie da sie opowiedzieć w racjonalnie krótkim czasie, ale małego jej elementu dotyczącego jego miłości do lotnictwa I latania.
Może nie całej historii, tego jednego z nasłynniejszych (z różnych względów ) w XX w. człowieka - bo tej nie da sie opowiedzieć w racjonalnie krótkim czasie, ale małego jej elementu dotyczącego jego miłości do lotnictwa I latania.
Ten syn bogatego biznesmena z Houston,wykazując już w dzieciństwie
niepohamowane niczym ,a juz napewno nie wzgledami finansowych ograniczeń,
zdolności inżynierskie ,w wieku zaledwie 11 lat został pomysłodawcą I właścicielem
jedynej stacji radiowej w Houston - używajac też radia do komunikacji w
powietrzu. Jego pierwsze lekcje latania samolotem ,odbyte w wieku 14 lat ,zapoczątkowały
jego dozgonną miłość do lotnictwa , jedną z wielu dziedzin którym oddawal się z
szaleńczym zaangażowaniem na przestrzeni swojego życia. Nie ograniczała się ta
lotnicza pasja tylko do jednego z aspektów lotnictwa - pomimo wielu, w tym
fizycznych, ograniczeń, projektował, budował, oblatywał,ale również ..rozbijał w spektakularnych katastrofach, swoje samoloty.Tworzył też firmy produkujące
samoloty prywatne, komercyjne i militarne na nieznaną dotąd skalę (Hughes
Aircraft Corporation) ,ale rownież zarządzał wielkimi firmami lotnictwa pasażerskiego np. miał kontrolny pakiet 78% własności w slynnej TWA(Trans
World Airlines).
I wszystko to, mimo olbrzymich fizycznych ograniczeń - na
przyklad nabytej w dzieciństwie głuchocie - uniemożliwiającej mu usłyszenie nawet
najbliższych mu konwersacji - stąd większość poważnych nawet kontraktów załatwiał na słowo - używajac telefonu z sekretnie zamontowanym wzmacniaczem głosu..Cierpiąc też od syfilisu
na etapie neurotycznym -atakujacym mózg ,prawdopodobnie dziedzicznej(po matce)
paranoi, nadużywając alkoholu i tytoniu do żucia - po spektakularnych wypadkach
lotniczych uszkadzających wielokrotnie jego ciało i głowę – cierpiał na tak
silne chroniczne bóle, że ich usmierzenia umożliwiającego w ogóle funkcjonowanie
– szukał w dużych dawkach kodeiny i opium. Nasiliło się to szczególnie po
spowodowanej przez Hughesa w 1946 roku katastrofie ,po locie testowym samolotu
rekonansowego sił powietrznych USA o
symbolu XF-11 ,w niejasnych do dzisiaj okolicznościach,
z której to katastrofy ,ledwo uszedł z życiem z bardzo ciężkimi obrażeniami.
Do tego nakładaly się , szczególnie w póżniejszym okresie - fobie dotyczace
zarazków, robaków ,wszechogarniającego brudu I obsesje przesadnej czystości -fobie ktore toważyszyły mu do końca życia - nie w pełni zdiagnozowane i nigdy nie
leczone.
Nazwisko Hughesa jest nierozłącznie związane
z największym pod względem rozpiętości skrzydeł samolotem w histori aviacji,
który poleciał TYLKO jeden raz,reprezentując jeden z największych osiągnieć ludzkości w zdobyciu podniebnych szlaków..Został zbudowany z potrzeby wojennej przesyłania wojska I sprzętu przez Atlantyk w 1942, w obliczu niemieckich Ubootow które zatapiały wtedy setki statków Aliantów miesięcznie.
który poleciał TYLKO jeden raz,reprezentując jeden z największych osiągnieć ludzkości w zdobyciu podniebnych szlaków..Został zbudowany z potrzeby wojennej przesyłania wojska I sprzętu przez Atlantyk w 1942, w obliczu niemieckich Ubootow które zatapiały wtedy setki statków Aliantów miesięcznie.
Jego historia zaczęła się wraz z
pomysłem Henry Kaisera, magnata stali I budowniczym statków (miedzy innymi typu
Victory and Liberty- w zasadzie planowanych na jednorazowe przepłynięcie
Atlantyku ze sprzętem i zaopatrzeniem wojennym dla Aliantów). To On wydumał ideę masowego transportu przez Atlantyk za pomocą specjalnych, wielkich samolotów I zwrócił się z tym do multimilionera i pilota
Howarda Hughesa - żeby taki samolot zaprojektować i zbudować.Hughes podjął wyzwanie ,bedąc jeszcze bardziej niż Henry Kaiser ograniczony w możliwościach - poprzez
rządowe ograniczenia w dostępie do materiałów krytycznych do wysiłku wojennego,
jak do stali i aluminium.Dlatego też powstała konstrukcja kadłuba I płatów
skrzydeł - 6 x większa od największego znanego samolotu swoich czasów- znana
też pod nazwą latającej łodzi- jest zrobiona CAŁKOWICIE z drewna świerkowego I
brzozy (no nie licząc oczywiście 8 silników które ją napędzały). Pomysłodawcy
otrzymali z departamentu Wojny USA grand wysokości 22 milionów dolarów na
budowę I oblot trzech prototypów.
Oryginalnie nazwany HK-1 ,jako 1-szy
samolot spółki Hughes - Kaiser,ten gigant przemianowano później na H-4 (Hughes 4
- bo następna wersja zbudowana została w 1944 - po wycofaniu się Kaizera z
projektu). Pomimo to prasa uparła sie nazywając go Spruce Goose - (rodzaj swierku
występującego w zachodniej części USA), mimo, że faktycznie jest zbudowany również z drewna brzozowego.”Latający tartak”
– taka nazwa też funkcjonowała wśród sceptyków szalonego, jak na owe czasy się wydawało, pomysłu przewozu 750 uzbrojonych żołnierzy..lub 2-ch czołgów typu Sherman
M-4- w jednej latającej przez Atlantyk konstrukcji.
A jest to samolot 8
silnikowy --> o nie pobitej do tej
pory ROZPIĘTOŚCI SKRZYDEŁ 97.5 mtr!!! Co do silników w niektórych przekazach mówiących o tylko 6 sztukach - po 3 na skrzydło,
ale te występowały tylko we wcześniejszych, nigdy do końca nie zrealizowanych
wersjach prototypu - były to największe jednostki tłokowe, gwiazdowe firmy Pratt&Witney
R-4360 , o szalonej na owe czasy mocy 3000Km każdy - mające zapewnić zasięg 4800km
przy prędkosci ok. 320-408 km/h…
Uskrzydlony
gigant, wreszcie po wielu przeróbkach i próbach hangarowych –wyposażony w 8 (po
4 na skrzydło ) silników,robiąc niesamowitą furorę już samą wielkością ( przy
wysokości kadłuba 9.1 mtr I całkowitej 24.18 mtr) , otoczony okrętami US NAVY i niezliczoną ilością motorówek z gapiami - wykonał tylko jeden lot 2 Listopada
1947 roku - i to po.. niezapowiedzianej próbie startu w trakcie testu
wytrzymałości kadłuba.Odbył się on w okolicy zatoki AVALON wyspy CATALINA
koło Los Angeles- ..z samym Hughesem za sterami...II Pilotem był David Grand,na
burcie było też kilku inżynierów ,załogantów, oraz oczywiście prasa I filmowcy.W końcu Hughens
był magnatem filmowym I prasowym, a taka reklama mogła tylko podbijać akcję jego niezliczonych firm.
Spruce Goose – poderwana do nie zapowiedzianego lotu rękami Hughesa-przeleciała troche powyżej 1 mili(1852mtr),ponoć na wysokości ok 70 stop(21.33 mtr) - w locie trwającym …raptem 1 minute.Nie przekonało to jednak wszystkich sceptykow, że taka gigantyczna maszyna jednak może latac-twierdzili oni bowiem że sam lot był wynikiem tzw.efektu powierzchniowego i że zainstalowana moc silnikow 8x3000KM jest jednak niewystarczająca do odbywania prawdziwych lotow na założonym maksymalnym pułapie 6370mtr.
Spruce Goose – poderwana do nie zapowiedzianego lotu rękami Hughesa-przeleciała troche powyżej 1 mili(1852mtr),ponoć na wysokości ok 70 stop(21.33 mtr) - w locie trwającym …raptem 1 minute.Nie przekonało to jednak wszystkich sceptykow, że taka gigantyczna maszyna jednak może latac-twierdzili oni bowiem że sam lot był wynikiem tzw.efektu powierzchniowego i że zainstalowana moc silnikow 8x3000KM jest jednak niewystarczająca do odbywania prawdziwych lotow na założonym maksymalnym pułapie 6370mtr.
Niestety koniec II wojny światowej I
inne zawirowania polityczne spowodowały, że samolot był trzymany przez 33 lata
z dala od ludzkich oczu.
Ponieważ Hughes ciągle marzył o
powtórzeniu tego lotu ,aż do swojej smierci w 1976 roku -pokrywał koszty
utrzymania pełnej załogi samolotu,sztabu inżynierów dbajacych o gotowość do lotu wszystkich 8 silników ,oraz sam
samolot w idealnym stanie ,a wszystko to w klimatyzowanym, specjalnie do tego
celu wybudowanym hangarze.
.
Po śmierci Hughesa i wlekących się w
nieskończoność sporach o spadek po nim ,oraz o prawa własności do firm I jego
nieruchomości - samolot został podarowany
dla Aero Clubu w południowej Kaliforni,skąd został wypożyczony do Wrather Corporation i przeniesiony do specjalnego hangaru w Long Beach Kalifornia-->tuz koło
pasażerskiego statku Queen Mary(już jako obiekt historyczny - przemianowany na
muzem) i stanowił dodatkową w tym kompleksie atrakcję turystyczną.
W międzyczasie własność samolotu przechodziła przez ręce np.Disney Company,aż wreszcie został kupiony przez Muzeum Evergreen w McMinnville -w Oregonie.
W 1992 roku Michael King Smith-
współzałożyciel Evergreen Aviation .. oraz pan Delford M.Smith przedstawili propozycję znalezienia dobrego "domu" dla tej ikony aviacji. Spruce Goose została
rozmontowana,przetransportowana wdłuż zachodniego wybrzeża USA do Columbii, i przez rzekę Williamette,do Portland w Oregonie.
Tam ciągle na barce transportowej, ale
dobrze zabezpieczony od wpływów atmosferycznych, samolot odczekał przez parę miesięcy na odpowiednią niską wysokość wody w rzece..żeby przepłynąc
pod mostami. Na koniec w lutym 1993 samolot odbył ostatnie 7.5 mili
dużym trakiem.Odpowiedni hangar został zbudowany, a entuzjaści lotnictwa
złożyli I odrestaurowali samolot do jego oryginalnego stanu świetności..Prace
zostały zakończone w 2001 roku.Samolot będący protoplastą póżniej
zrealizowanych ciężkich samolotów transportowych jak np. Typu
C-5 Galaxy(Lockheed), AN-124 I AN-225-znalazł wreszcie należne mu miejsce.
Tak
na marginesie – wszystkie firmy I własności, tuż przed śmiecią Howarda Hughesa były wyceniane na minimum 2 miliardy ówczesnych USD –
po paru latach sporów o spadek i wartość jego firm – całość została oficjalnie
przez Agencję Rządową d/s Podatkowych stanu California i Texas oszacowana
na…360 milionów USD - co oznacza że lwia część jego majątku rozpłynęła się w rękach
doradców,prawników I aktualnych managerów firm.
Moje własne
zainteresowanie się tym niezwykłym samolotem i jego historią zaczęło się z
momentem przejścia na nową linię i częstego zawijania do kontenerowego portu
Los Angeles i Long Beach,ale dopiero około 3 lata temu próbowałem się dowiedzieć , co się z tą potężną łodzią latającą, zwaną"Spruce Goose" z 1947 roku później stało...
W Los Angeles , a dokładniej w
Western Aviation Museum w San Pedro - dowiedziałem się że...już nic nie
istnieje..i nic się niestety nie zachowało z jej konstrukcji.Moje osobiste skrzydełka
opadły..ale wrodzona wiara że “ Albin” nigdy się nie poddaje..zaowocowała aktualną wiedzą na ten temat.W ten sposób właśnie , przez czysty przypadek ,w czasie
postoju mojego olbrzymiego kontenerowca na którym przypłynalem do portu
Vancouver (kanadyjska Columbia
Brytyjska) – omawiając z przybyłym na
statek technikiem naprawiającym urządzenie sterowe łodzi ratunkowej ,przy okazji.... dowiedziałem sie
reszty historii “Spruce Goose”. Technik bowiem okazał sie byłym mechanikiem
lotniczym.. i pomagał w renowacji silników słynnej GĘSI, więc potwierdził że CAłY SAMOLOT istnieje i ma się dobrze w
Evergreen Aviation & Space Museum w...OREGONIE..
Tak...to właśnie tam ciągle trwa – po wielu
zawirowaniach- muzealna już historia Spruce Goose'a..czyli HERCULESA H-4 Howarda Hughesa.
Zdiecia – www.evergreenmuseum.org
© cpt.Roman Miciński





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz