© cpt.Roman Micinski
_____________________________________________________________________
_____________________________________________________________________
Czasami tak sie ulozy w planowaniu
przyjecia statku w porcie..ze wszystko sie zawala I statek do portu nie
wchodzi..a przynajmniej nie wedlug poczatkowych planow...W tym przypadku wine
ponosil..huragan o imieniu Denis.
Na Karaibach-nic zaskakujacego –szczegolnie w pelni sezonu huraganow, ktory kiedys trwal od polowy czerwca, do polowy wrzesnia, ale wraz z postepujacym ociepleniem planety Ziemia,w zasadzie mozna sie go spodziewac.. w kazdym miesiacu roku.Oczywiscie nie wszystkie sa grozne- czesc z nich powstaje nad otwartym morzem..i tam po wyladowaniu swojej furii I po wejsciu ponad chlodniejsze wody..wygasa samoistnie ..nie zagrazajac ,poza zegluga ,zadnym innym ludziom.Ale czesto –jak z kazdym zywiolem,jakby byl sterowany zla sila –wybiera najgorszy scenariusz I atakuje tam, gdzie ludzie sa najmniej przygotowani-przechodzi wprost na najwiekszymi miastami, siejac spustoszenie I powodujac ludzkie ofiary.Ten o ktorym mowie-przeszedl dokladnie nad jednym z najwiekszych miast portowych Kuby..powodujac takie straty ze..port nie byl w stanie przyjac statku wciagu..nastepnych 2 tygodni.
Na Karaibach-nic zaskakujacego –szczegolnie w pelni sezonu huraganow, ktory kiedys trwal od polowy czerwca, do polowy wrzesnia, ale wraz z postepujacym ociepleniem planety Ziemia,w zasadzie mozna sie go spodziewac.. w kazdym miesiacu roku.Oczywiscie nie wszystkie sa grozne- czesc z nich powstaje nad otwartym morzem..i tam po wyladowaniu swojej furii I po wejsciu ponad chlodniejsze wody..wygasa samoistnie ..nie zagrazajac ,poza zegluga ,zadnym innym ludziom.Ale czesto –jak z kazdym zywiolem,jakby byl sterowany zla sila –wybiera najgorszy scenariusz I atakuje tam, gdzie ludzie sa najmniej przygotowani-przechodzi wprost na najwiekszymi miastami, siejac spustoszenie I powodujac ludzkie ofiary.Ten o ktorym mowie-przeszedl dokladnie nad jednym z najwiekszych miast portowych Kuby..powodujac takie straty ze..port nie byl w stanie przyjac statku wciagu..nastepnych 2 tygodni.
Kanal wejsciowy do portu w Cienfuegos…
To nie planowane opoznienie, spowodowalo,
ze..musialem ze swoim statkiem nie tylko wpierw znalezc spokojne miejsce,zeby
przeczekac zywiol, ale zrobic to tak umiejetnie ,zeby nie zurzyc resztek paliwa
pozostalych w zbiornikach..jako, ze to mial byc tez nasz port bunkrowania-czyli
pobierania paliwa z miejscowej rafineri. Krotko mowiac-majac niewiele paliwa na
statku I dobrych kilka dni do wejscia do portu..musialem juz po przejsciu
huraganu znalezc spokojne ,ale niezbyt dalekie od portu miejce na przeczekanie
do czasu, az port zostanie ponownie otwarty.
Tak, ale jak to zrobic –jesli wokol sa
zabronione do zeglugi przez kubanski rzad obszary, tam z kolei gdzie wolno
przeplywac-jest za gleboko, zeby rzucic kotwice, tam gdzie mozna byloby
zakotwiczyc-bedzie wiazalo sie to ze zniszczeniem pieknej rafy
koralowej…natomiast plywanie w kolko, lub tzw. aktywne(uzywajac silnika od
czasu do czasu) dryfowanie.ze wzgledu na brak zapasu paliwa-nie wchodzilo w
rachube…Sytuacja –dla kapitana statku-praktycznie bez wyjscia.
Uroki miasta Trynidad de Cuba
No ,ale podroze ksztalca..wczesniejszy o
zaledwie miesiac, pobyt w Muzeum Historycznym Miasta Trynidad (poludniowa Kuba),
oraz analiza reprintu XVII wiecznej mapy sporzadzonej przez kapitana PIRACKIEGO
zaglowca..przypomniala mi o mielizne..BUCCANIEROW..Nie jest ona niestety oznaczona
nawet na wspolczesnych mapach – opartych w tym dokladnie miejscu na
niedokladnych badaniach dna morza wokol Kuby.Pamietalem tylko, ze od pieknego
,slawnego ze swojej histori miasta Tryninidad na Kubie- prawie na przeciw jego
portu-poczatkowo rybackiej wioski o nazwie Casilda, jest kilka raf koralowych
,a troche dalej w morze, zaznaczona na pirackiej mapie z XVII wieku – lacha
piasku otoczona rafa koralowa o nazwie nadanej przez ..piratow…BUCCANIERO
BANK..
Tak to tam-na granicy horyzontu –lezy
Buccaniero Bank - tu widziany z Topes de Collantes-przeleczy gorskiej nad
miasteczkiem Trynidad i Casilda - oba widziane w dole pod nami ..
ta
Niestety-oficjalne jeszcze w tym czasie,
papierowe mapy Admiralicji Brytyjskiej (rozpowszechnienie mapy elektronicznych
to piesn ostatnich paru lat)..nie pokazywaly tego wyplycenia morza…majac
zaznaczony ten obszar jako akwen o
niskim stopniu rozpoznania dna, ale z glebokosciami rzedu 20-25 metrow, wiec
teoretycznie bezpieczne dla mojego statku..jesli rozrastajacy sie koral, nie
wyplycil tego rejonu jeszcze bardziej…No coz dla odwaznych swiat nalezy…dopiero
drugie przeplyniecie akwenu - pokazalo nam na echosondach pelny ksztalt tej
lachy piasku- wyplycenia na ktorym udalo sie delikatnie polozyc kotwice - bez
uszkodzenia kaskadowo opadajacej na wieksze glebokosci pieknej rafy koralowej..Tak
wiec przy pieknej karaibskiej pogodzie, ktora nastala po przejsciu Hurraganu
Denis-mialem statek o ponad 220 metrowej dlugosci – zakotwiczony na bialym
,koralowym karaibskim piasku z glebokoscia okolo 12-15 metrow pod stepka , zas
rufe statku juz nad wieksza glebia, z kaskadowo opadajacymi koralowcami..Skad
to wiem tak dokladnie?.
Efekt kilkuminutowego nurkowani- tym razem
z plazy w okolicy Casildy
No ,coz juz w kilkanascie minut po
zakotwiczeniu I ustawieniu sie statku-nurkowalem pod nim..takiej stosunkowo
rzadkiej okazji sie nie przepuszcza! ;o)) Tak,prawie godzina spedzona pod woda-
oproznila moje ostatnie butle powietrza..Ale to bylo dla mnie za malo-wrocilem
do wody raz jeszcze..juz tylko ze sprzetem ABC,zeby jeszcze w swobodnym
nurkowaniu podziwiac rzeczywiscie nietknieta przez ludzi, piekna, tetniaca
podwodnym zyciem rafe…Tak,to miejsce
bylo idealne na przeczekanie czasu do wejscia do portu-majac regularne I czeste
zawiniecia do poludniowej Kuby…korzystalem z niego jeszcze kilkakrotnie…ale juz
bez nurkowania..niestety.Zdarzenia pierwszego wieczoru –skutecznie zniechecily
mnie do kolejnych nurkowan w tym miejscu..
Piaszczyste wyplycenie lezalo w idealnym
dla..piratow miejscu- na tyle daleko od ladu, ze nawet z wyzej niz Casilda
polozonego Trynidadu-maszty XVII wiecznych niewielkich stosunkowo (na 25-27
metrow dlugich) pirackich galeonow ,nie byly widoczne, a lad byl osiagalny w
ciagu zaledwie godziny,lub dwoch wioslowania szalupa..I dlatego to kotwicowisko
czesto bylo uzywana przez piratow ..z Trynidadu(do ich historii wrocimy w
jednym z nastepnych opowiadan) I dlatego na mapie kapitana pirackiego statku, otrzymala
nazwe Mielizna Buccanierow…
Pamiec o pirackiej przeszlosci Karaibow-jest ciagle eksploatowana- czesc mojej zalogi w drodze na plaze na polwyspie Casildy.
A Buccanierzy..to piraci
wybrzeza(pamietacie z opowiadania # 22- Port Royal..?).Anglicy ,Holendrzy I
Francuzi I ich potomkowie urodzeni ze zwiazkow z karaibskimi
pieknosciami,zauroczeni bogactwem zdobytym przez slynnych- Sir Francisa Drake’a
I Sir Richarda Hawkinsa-zaledwie kilkadziesiat lat wczesniej-zajeli sie
korsarstwem I piractwem. Dzialali - szczegolnie w drugiej polowie XVII w. na
wodach I w koloniach hiszpanskich rejonu Karaibow, ale w przeciwienstwie do
poprzednikow, dzialali calkowicie nielegalnie ,na wlasny rachunek-wiec bez
listow gwarancyjnych swoich rzadow(zwanych listami “marque”),mimo ,ze byli przydatni wladcom Francji ,Angli I Holandii
–oslabiajac ich najwiekszego konkurenta na morzach swiata-Hiszpanow.
Kubanski zachod
slonca
Buccanierow trzeba odroznic od typowych piratow, ktorzy atakowali
statki I osady.. wszystkich flag I narodowosci,byli
przez to calkowicie wykleci przez prawo, zas w przypadku zlapania traktowani
zawsze smiercia. Buccanierzy natomiast, mieli swoja baze poczatkowo na
Tortudze-wyspie na polnoc od Haiti,skad organizowali wyprawy na
kolonie,platacje I miasta Hiszpanskiego Imperium, a nazwa ich wziela sie z
kradzionego przy okazji napadow bydla, ktorego mieso potem grillowano I suszono
na plazach spokojnych zatok w celu..sprzedarzy jako prowiant dla
przeplywajacych statkow..Francuska nazwa tego miesa “boucan” przylgnela wiec do calej ich nacji- we
wspolczesnej francuszczyznie zamiennie okreslajacego kolege-kogosc z
naszego(meskiego)kregu..choc trafialy sie tez kobiety wsrod slawnych
buccanierow.Najslawniejszym Buccanierem byl oczywiscie Anglik Sir Francis
Morgan-pozniejszy gubernator Jamajki –gdzie jak wiemy z poprzednich postow -Port
Royal stal sie ich baza do upadku - po
trzesieniu ziemi , ktore zniszczylo Port Royal w 1692 .Brak legalnosci dzialan
dla buccanierow skonczyl sie z poczatkiem XVIII w.- kiedy na czas wojny o
hiszpanska sukcesje (1701-1714) poszczegolne rzady panstw konfliktu legalizowaly
buccanierow swoich narodowosci- wydajac im listy gwarancyjne.Kilku z nich ,swoje
ekscytujace przygody opisalo w mniej, lub bardziej barwny sposob-budujac
legende piractwa na Karaibach.
Ale wracajmy na nasza koralowa rafe
Buccanierow..,a w zasadzie ku obiecanym..BARRACUDOM..Oto jest jedna znich
..prosze bardzo..
To wlasnie obecnosc duzej ilosci tych
ryb-nazwanych od hiszpanskiego dialektu uzywanego na Karaibach od XVII w.- w ktorym slowo “barraco” oznaczalo..nakladajace sie na
siebie zeby..zniechecilo mnie skutecznie do dalszych nurkowan na Buccaniero
Bank.Barracudom zostalo to do dzis..zeby rzeczywiscie maja imponujace..a charakter
, mowiac kolokwialnie, raczej nieprzyjazny…Slodkowodny zarloczny szczupak z
Europejskich wod-to jak mowia –pikus ..w porownaniu z Barracuda.Ta slepo
atakuje w zasadzie kazda zdobycz..nawet wieksza od siebie,a uwierzcie apetyt ma
niezaspokojony… Widzialem wiele takich atakow- nurkujac –szczegolnie w poblizu
skal i zywych raf koralowych -ze wzgledu na obfitosci pozywienia, nie tylko na
Karaibach-ale tez w innych czesciach swiata, bo sa one rozpowszechnione we
wszystkich tropikalnych wodach.
Tak naprawde moi Filipinscy I Indonezyjscy
zaloganci korzystajac z nieprzewidzianego postoju statku,nastawili sie
oczywiscie na polowy raczej ryb z bialym miesem-nie, zeby z glodu-jedzenia na statku
jest zawsze pod dostatkiem,ale instynkt
rybakow po prostu zawsze bierze gore-kiedykolwiek I gdziekolwiek statek zatrzyma sie na kotwicy.
..po to zeby wrocic z powrotem do polowu
szlachetnych ryb z bialym miesem.
Jeszcze kilkakrotnie wracalem statkiem na lache koralowego piasku Mielizny Buccanierow dajac zalodze szanse na skorzystanie ze sportowego polowu ryb-I nigdy sie nie zawiedlismy na tym miejscu.Barrakudy zawsze tam byly obecne I zabieraly nalezna im czesc polowu..ale dla nas tez cos pozostawalo..
Dla podroznika I autora fascynujacych
ksiazek , Arkadego Fiedlera “…ryby spiewaly na rzece Ukajali..” dla nas –zalogi statku “..
Elisabeth”..para mlodych groupperow ..”spiewala” do zachodzacego slonca..na
Mieliznie Buccanierow.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz